Where basketball happens
Blog > Komentarze do wpisu
O Ignerskim jeszcze słów kilka

Na Sport.pl napisaliśmy, że Michał Ignerski jest blisko przejścia do Bruesy. Warto sobie przypomnieć, co się przez ostatni rok wydarzyło, że skrzydłowy reprezentacji Polski przechodzi do małego, niezbyt zamożnego klubu z San Sebastian, który istnieje od zaledwie 2001 roku?

Ignerski

Po poprzednim bardzo udanym sezonie (Ignerskiego po świetnym meczu przeciwko Barcelonie wybrano nawet graczem kolejki, jeśli mnie pamięć nie myli) Polak miał kilka ofert z klubów czołówki ACB oraz ofertę przedłużenia kontraktu z Cajasol. Wybrał Sewillę.

Wiele czynników wskazywało na to, by jednak w Sewilli pozostać. Polak cieszył się ogromnym zaufaniem ówczesnego trenera Manela Comasa. To Comas nalegał na ściągnięcie Ignerskiego, on na niego stawiał i wokół niego budował drużynę. Po drugie, władze klubu zapewniały, że chcą znów awansować do play-off (Cajasol/ Caja San Fernando dwukrotnie grała w finale ACB, dwa razy przegrała 3:0 z Barceloną) i ściągnęły nazwiska, które miały ten awans dać. Poza tym, klub otrzymał szansę gry w europejskich pucharach (eliminacjach do Pucharu ULEB) po tym jak z powodu kłopotów finansowych z ligi wycofała się Akasvayu Girona.

Fatalny początek sezonu, nerwowe ruchy kadrowe, a następnie zmiana szkoleniowca - to wszystko złożyło się na to, że klub zamiast walczyć o powrót do play-off bił się o utrzymanie. Ignerski z czołowego zawodnika Cajasol stał się rezerwowym, dodajmy najlepiej opłacanym w zespole. Polakowi bardzo nie po drodze było z Pedro Martinezem, dlatego chciał odejść. - Z Bruesą wszystko było dogadane, pozostawała kwestia podpisu. Ale w Cajasol zmienił się trener, co trochę skomplikowało sprawy. Klub chciał mnie puścić, bo nie chciał opłacać zawodnika rezerwowego, no ale nowy trener może mieć nową koncepcję - mówił nam Ignerski.

Joan Plaza na pewno ma nową koncepcję, ale chyba nie jest ona związana z Ignerskim. Głównie dlatego, że chce do Cajasol ściągnąć bardzo dobrze sobie znanego Alexa Mumbru. Plaza pracował ze skrzydłowym reprezentacji Hiszpanii w Realu przez trzy lata i żeby go zakontraktować potrzebuje sporo pieniędzy - Mumbru ma ponoć oferty z iurbentii Bilbao czy Joventutu. Te pieniądze może mu dać puszczenie Ignerskiego do Bruesy.

A co może dać Bruesa Ignerskiemu? Na pewno sporo minut, nowe otoczenie, prawdopodobnie także nową pozycję, bo trener Laso widzi go jako silnego skrzydłowego. Jeśli transfer dojdzie do skutku, a Ignerski odnajdzie się w nowej roli, być może znów znajdzie się w notesach czołowych klubów Europy. Teraz takie zainteresowania nie ma. - Wątpię, by po słabszym sezonie u boku trenera Martineza było wielu chętnych do zatrudnienia Ignerskiego. Problemem na pewno są jego zarobki oraz to, że trzeba zapłacić za niego kwotę odstępnego. Jeśli Ignerski byłby wolnym agentem, z pewnością miałby wiele ofert ze średnich klubów Euroligi czy czołowych Pucharu Europy- napisał mi wczoraj Javier Gancedo z Euroleague.net.

Gdyby rok temu zdecydował się obrać inną ścieżkę... Ale teraz gdybać jest łatwo.

wtorek, 30 czerwca 2009, michal.owczarek

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/07/04 16:01:50
jeśli ma tam dojść Mumbru to faktycznie niech michaś ucieka jak najdalej od Sewilli.... choć, kuźwa, na pewno żal opuszczać tak piękne miasto ;)