Where basketball happens
Kategorie: Wszystkie | Bieganie | Koszykówka | Primera Division
RSS
wtorek, 26 stycznia 2010
Gortat o Beckhamie, nosie, Maluchu i Bakusiu

czyli Marcin Gortat znów odwiedził Magic Overtime with Dante and Galante. Warto oglądać do końca, bo jeden z fanów przygotował piosenkę o Gortacie. Zobaczcie sami:

Jakby video powyżej nie działało, kliknijcie TUTAJ.

niedziela, 10 stycznia 2010
Gordon rzucił 10 milionowy punkt w NBA

W drugiej kwarcie meczu Pistons z 76ers Ben Gordon zdobył 10 milionowy punkt w NBA w sezonie zasadniczym. Od pierwszego punktu w NBA minęły ponad 63 lata. 1 listopada 1946 roku inauguracyjnego kosza w lidze zdobył Ossie Schectman.

NBA milion po milionie za InsideHoops:

* 1,000,000 12/22/1962 Occurred in Detroit-Chicago, New York-Boston or Syracuse-San Francisco game.

* 2,000,000 1/9/1972 Occurred in Baltimore-Phoenix or Detroit-Buffalo game.

* 3,000,000 2/17/1978 Occurred in Indiana-Washington, Buffalo-Kansas City, Detroit-New York, New Jersey-Cleveland, or Philadelphia-San Antonio game.

* 4,000,000 2/18/1983 Scored by Philadelphia’s Moses Malone on a tip-in of own miss at 11:59 of the first quarter against Houston.

* 5,000,000 1/25/1988 Scored by Utah’s Rickey Green on 24-foot three- pointer as buzzer sounded ending third quarter against Cleveland.

* 6,000,000 3/23/1992 Scored by Atlanta’s Stacey Augmon on driving layup at 7:41 of second quarter against Golden State.

* 7,000,000 12/1/1996 Scored by Seattle’s Hersey Hawkins on a running 12-foot jumper at 4:42 of the fourth quarter against Utah.

* 8,000,000 4/15/2001 Scored by New Jersey’s Eddie Gill on a layup with 10:37 remaining in the fourth quarter against Boston.

* 9,000,000 12/28/2005 Scored by Portland’s Juan Dixon on a layup with 7:17 remaining in the second quarter against Philadelphia.

* 10,000,000 1/9/2010 Scored by Detroit’s Ben Gordon on a jumpshot with 3:51 remaining in the second quarter against Philadelphia.

10:37, michal.owczarek
Link Komentarze (4) »
środa, 06 stycznia 2010
Magic bez magii

Orlando Magic przegrali z Indianą Pacers. To ich trzecia porażka w ostatnich pięciu meczach, druga w trzech styczniowych meczach. Ale bardziej niż wyniki kibiców Magików powinien martwić styl gry drużyny oraz to, że po prostu grają słabo. Problem dostrzegł już Stan Van Gundy, zobaczymy co na obecną sytuację poradzi. Pierwszy test już dziś z Toronto Raptors (Magic wygrali wszystkie trzy mecze w tym sezonie).
Latem do Magic doszło pięciu nowych zawodników, z czego czterech jest w stałej meczowej rotacji. Już w preseason Van Gundy przestrzegał, że nie należy zachwycać się ofensywą jego drużyny, tylko zwrócić uwagę czy zespół da radę w sezonie w obronie. Na razie nie daje.
Magic mają ogromne kłopoty z zespołową obroną, gracze źle przekazują, a najsłabiej wygląda defensywa przeciwko rozgrywającym. W meczu z Pacers nie było to aż tak widoczne, bo kompletnie zawiódł Dwight Howard, a dodatkowo najlepszy mecz w karierze rozegrał Roy Hibbert i to on dokonał zniszczenia Magic.
Kryzysy przydarzają się wszystkim drużynom, jeśli Magic mają taki kryzys, to trafił im się w wyjątkowo nieszczęśliwym momencie. W styczniu rozegrają w sumie 17 meczów z czego tylko sześć na własnym parkiecie. Dużo podróży, zwłaszcza na drugie wybrzeże nie będzie sprzyjało powrotowi do formy. Będę uważnie śledził, czy coś się w grze Magic zmieni.
W tej magikowej mizerii ostatnio przebłyski dobrej gry ma Marcin Gortat. Dobrze zakończył rok w meczu z Bucks, dziś z Pacers w pierwszej połowie zrobił wszystko tak jak trzeba (8 punktów, dobra obrona, zbiórki), szkoda, że w drugiej trochę zbyt długo Van Gundy przymroził go na ławce.

wtorek, 05 stycznia 2010
Mistrz NBA będzie uczył matematyki

Co robią koszykarze NBA po zakończeniu kariery sportowej? Najczęściej zostają trenerami, inni ekspertami stacji telewizyjnych, część bierze się za biznes, a jeszcze inni nie robią nic.

Michael Doleac karierę skończył w 2008 roku. Koszykarzem wybitnym nie był, jego średnie kariery 4,9 pkt i 3,3 zb. na mecz. My only talent was I could shoot and I was coachable - powiedział Doleac. W 2006 roku zdobył z Miami Heat mistrzostwo NBA, ale nie był czołową postacią drużyny. Nie był nawet ważnym rezerwowym.

Po zakończeniu kariery Doleac zdecydował się na powrót na Uniwersytet w Utah, gdzie wcześniej grał. Nie będzie trenerem koszykówki, tylko... fizykiem. Koszykarz pisze pracę magisterską z fizyki i zapisał się do specjalnego programu SMART, który ma przygotować go do roli nauczyciela. Stan Utah wprowadził ten program, bo w szkołach brakuje około 200 nauczycieli matematyki i fizyki. Jest spora szansa, że do któreś z szkół już niedługo trafi profesor Doleac i będzie uczył matematyki lub innych przedmiotów ścisłych.

When you're done playing, it's an eye-opening experience. What are you going to do? You don't have any other skills. This is all brand new. It's cool and unnerving at the same time. What I do have is the interest and motivation to learn and teach this stuff - mówi Doleac.

He would be a remarkable teacher. He would bring such enthusiasm, which is a powerful motivator - mówi o Doleacu Mike Macallister, jego były nauczyciel z Central Catholic High School w Portland.

Co ciekawe, żona Doleaca, była gimnastyczka Shannon Bowles, też ma tytuł naukowy - z dietetyki.

Kariera naukowa, powrót na uczelnie to dość niespotykany sposób na życie po zakończeniu kariery sportowej, ale nawet w Polsce są tego przykłady. Koszykarz PBG Basketu Poznań Hubert Radke robił lub też już zrobił doktorat z prawa. Temat pracy: korupcja i nadużycia w sporcie.

poniedziałek, 04 stycznia 2010
Metro chce Gortata w Portland, a Magic raczej nie

Tekst z poniedziałkowego Metra o tym, że Portland Trail Blazers chcą Marcina Gortata dał mi trochę do myślenia. (całość Metrowego tekstu znajdziecie TUTAJ).

Po pierwsze, zdaje sobie sprawę jakie problemy mają Blazers, już zresztą tutaj ostatnio pisałem. Po drugie, wiem, że wszyscy byśmy chcieli (i ja też) by Marcin Gortat grał jak najwięcej i jak najlepiej i nie dusił się jako rezerwowy.

Ale, transfer Gortata do Portland wydaje mi się niemożliwy. Dlaczego? Przede wszystkim i można to powtarzać do znudzenia, Gortat to jedyny prawdziwy zmiennik Dwighta Howarda w Magic. Po drugie, pieniądze. Jeśli czegoś nie pokręciłem (a przy zasadach związanych z pieniędzmi w NBA o to nie trudno), to wartość transferowa Gortata w tym sezonie to nie ok. 5,8 mln dol, tylko 2,9. Gortat podlega pod Base Year Compensation. Podpisał kolejny kontrakt ze swoim zespołem, dostał podwyżkę o więcej niż 20 procent, a zespół przekroczył salary cap. Jego wartość transferowa w pierwszym roku to połowa jego zarobków. W tej regule chodzi o to, by uniknąć podpisywania kontraktów z zawodnikami latem na określone sumy tylko po to, by ich później wymienić. Oznacza to, że w prostej linii transfer Gortat za np. Millera nie wchodzi w ogóle w grę.

Tym niemniej, uważam, że na linii Orlando – Portland może dojść do wymiany i to dla obu stron korzystnej. W Magic wydaje się być zbędny Brandon Bass. Gra mało, bo nie potrafi nauczyć się zagrywek i jest sfrustrowany liczbą swoich minut, a Blazers pod koszem mają dziurę. W Portland średnio czuje się rozgrywający Andre Miller, a Magic wydają się potrzebować rozgrywającego, solidnego.

Jeśli popatrzeć na skład ekipy z Orlando wydaje się być kompletny. Jednak po raz kolejny będę się upierał, że z Jameerem Nelsonem jako pierwszym rozgrywającym na mistrzostwo szans nie mają. To nie jest kreator gry, a w zasadzie rzucający podający.

Poza tym, rozgrywający Magic mają problemy z bronieniem rozgrywających rywala. Przyjrzyjmy się ostatnim czterem meczom:

Rajon Rondo (Celtics) – 17 punktów, 13 zbiórek, 8 asyst

Brandon Jennings i Luke Ridnour (Bucks) – w sumie 36 punktów, 5 asyst

Jonny Flynn (Timberwolves) – 23 punkty, 3 asysty, 4 przechwyty

Derrick Rose (Bulls) – 30 punktów, 7 asyst, 6 zbiórek

 

Nelson i Williams zatrzymać ich nie byli w stanie, to byli najlepsi zawodnicy swoich zespołów. Abstrahując zupełnie od wyników meczów.

Trade z Blazers wygląda w moim mniemaniu tak: Miller za Bassa i Johnsona. Kasa się zgadza, a Magic mają jeszcze silniejszą rotację. Nelson może grać też jako rzucający, Miller głównie na PG, Williams uzupełnia. Co więcej, Miller to gracz bez rzutu, ale z dobrym podaniem. Oglądając grę Magic ostatnio można mieć wrażenie, że czasem jedna piłka im za mało. Może przydałby się właśnie ktoś taki, kto lepiej wykorzystać potencjał ofensywny Magic.

Mam cały czas jednak jedną wątpliwość. Bo transfer Millera przyszedł mi do głowy właśnie ze względu na problemy Magic z rozgrywającymi rywala. I tak się cały czas zastanawiam, czy Miller jest dobrym obrońcą? Pytałem kilku osób – przeważały opinię, że jest solidny, że trochę lepiej niż Nelson broni, że bez rewelacji, ale daje radę. Jednoznacznej odpowiedzi nie dostałem, sam też mam wątpliwości.

*Zdaję sobie jednak sprawę, że taki transfer mógłby też naruszyć fundament dobrze funkcjonującej organizacji. Przecież Magic to jedna z czołowych ekip ligi, więc co tu jeszcze zmieniać. I po co?

 
1 , 2