Where basketball happens
Kategorie: Wszystkie | Bieganie | Koszykówka | Primera Division
RSS
sobota, 25 grudnia 2010
Niesamowity rzut wolny Polaka w NCAA

Z cyklu znalezione na Facebooku:

Kamil Gawrzydek, wychowanek MOS-u Pruszków, gra obecnie w Idaho State. W meczu z Gossner's Invitational stał się autorem jednego z najbardziej niesamowitych rzutów wolnych jakie kiedykolwiek widziałem:

16:36, michal.owczarek
Link Komentarze (3) »
piątek, 24 grudnia 2010
Gortat kolęduje

Marcin Gortat

Musicie to zobaczyć. Kto umie śpiewać, a kto fałszuje? Absolutną gwiazdą jest Garret Siller, który w tym momencie jest lepszym kolędnikiem niż koszykarzem. Wideo z kolędowania w Phoenix.

środa, 22 grudnia 2010
Banan na twarzy Gortata

Marcin Gortat

W poprzedniej notce zastanawiałem się, czym dla Gortata będzie Phoenix, ale po pierwszych wywiadach, zdjęciach z Arizony nie mam już wątpliwości - to dla niego odpowiednie miejsce. Widać po promieniejącej twarzy, że czuje się tam przynajmniej dobrze. Uśmiech nie schodzi mu z twarzy - banan przez cały czas. Zreszą wejdźcie na oficjalną stronę Suns i sami zobaczcie. Polecam też krótki wywiad wideo. Oby tylko to zadowolenie szło w parze z dobrą grą.

poniedziałek, 20 grudnia 2010
Gortat uciekł z więzienia do...

no właśnie dokąd?

Zastanawiam się nad tym od sobotniego wieczoru. Orlando było dla niego więzieniem, a problemy z faulami Howarda czy kontuzje lidera Magic to nic innego jak wyście na spacerniak. A czym będzie dla niego Phoenix?

To, że w Phoenix będzie mu o niebo lepiej, wiadomo. W zasadzie wszędziej gdzie nie ma Dwighta Howarda byłoby mu lepiej. Bo już nie będzie tylko gościem od czarnej roboty, będzie uwolniony z tego defensywnego kagańca, będziemy mogli go wreszcie poznać także z tej jego ofensywnej strony. Dobrze, że zagra ze Stevem Nashem, bo po pierwsze Kanadyjczyk umie wykorzystywać wysokich, lubi grać pick'n'rolle, a w takiej grze przyzwoicie spisuje się też Gortat. Do tego szybki styl gry i szybkie nogi Gortata, które szybko przemieszczają go pod kosz rywala - Dragic i Nash będą to lubić! Ale to "oczywiste oczywistości".

Nie wiem, czy Phoenix będzie dla Gortata ziemią obiecaną, ale to bez wątpienia jedno z najlepszych miejsc do których mógł trafić. Dostanie więcej minut, ale też nie będzie mu nic dane na tacy - myślę, że w pierwszych dniach na pierwszą piątkę szans nie ma (chyba że szybka kontuzja Lopeza), ale wreszcie ma rywala, z którym o to miejsce może walczyć i w dalszej przyszłości ma realną szansą na bycie starterem.

Ale z drugiej strony pojawia się pytanie, na co go tak naprawdę stać.  Czy Suns w ogóle będą potrzebować Gortata w innej roli niż w Magic? W sensie nie zmiennika, ale przede wszystkim defensywnej maszynki zbiórkowo-odstraszającej. Poza tym, chyba jeszcze wszyscy mamy w pamięci listopadowe starcie z Andrew Bogutem, i pytanie czy przeciwko rzeczywiście dobrym centrom regularnie będzie dawał radę?

Pytań jest sporo i mam nadzieję, że już w pod koniec grudnia będziemy w stanie na nie odpowiedzieć. Dlatego zachęcam tych co mają siłę i czas do regularnego oglądania "naszego nowego klubu" Phoenix Suns z naszym jedynakiem w NBA.

niedziela, 12 grudnia 2010
Są chętni na Gortata

Najpierw cytat z z Orlando Sentinel by Brian Schmitz:

”Despite PF Brandon Bass' sterling play, the Magic player who still attracts more trade attention is C Marcin Gortat. Teams call General Manager Otis Smith and ask about Gortat followed by Bass and PF Ryan Anderson.

"Teams need bigs," Smith said.

The dilemma the Magic are weighing: Is Gortat more valuable to them in the postseason or more valuable to dangle in a trade? If the Magic could pick up another scorer or perimeter defender and an inexpensive big man in a deal, why not? I say sell.”

W zasadzie o tym, że Gortat skorzystałby na transferze piszemy na Sport.pl do znudzenia od dwóch lat. Tu nie ma wątpliwości. Polak ”dusi się” na ławce rezerwowych i widać, że znów odbija się to na jego formie. Po dobrym początku, ugrzązł za plecami Howarda i ”wróciło stare”.

Ostatnie tygodnie pokazują jednak, i pisze o tym Schmitz, potrzebują kolejnej opcji w ataku. Coraz więcej drużyn już się nie nabiera na granie ”do Howarda i na zewnątrz” i strzały z dystansu. Potrzeba kreatywnej opcji na obwodzie, zwłaszcza wobec fatalnej formy Rasharda Lewisa, chimeryczności Quentina Richardsona. Choć Jameer Nelson gra swoją najlepszą koszykówkę od kilkudziesięciu meczów, choć Dwight Howard oszczędniej fauluje i nadal miażdży rywali, to jednak ta formuła gry Magic chyba już się wyczerpała. I sukcesu w play-off raczej nie gwarantuje.

Gortat ze swoim stosunkowo wysokim kontraktem (ponad 6 mln rocznie) oraz umiejętnościami gry pod koszem jest atrakcyjnym kąskiem dla wielu klubów. Pytanie pozostaje czy Magic uda się zrobić taki deal, w którym ściągną tzw. strzelbę a przy tym znajdą gracza, który da 5-10 minut odpoczynku Howardowi. Bo umówmy się ani weteran Malik Allen ani tym bardziej Brandon Bass tego nie zapewnią. Daniel Orton? Wielka zagadka.

Wydaj się więc, że dopóki takiej opcji rezerwowej nie znajdą, Gortat z Florydy się nie ruszy. Ale do zamknięcia okna transferowego jeszcze trochę czasu jest i gdzieś w tunelu tli się świetełko, że po Nowym Roku zobaczymy Gortata w nowym otoczeniu, może w nowej roli.