Where basketball happens
Kategorie: Wszystkie | Bieganie | Koszykówka | Primera Division
RSS
środa, 31 marca 2010
Mistrzowskie Sportandmore, more, more, more, more, more, more, more, more, more, more…

Sportandmore.pl

Wygrać raz? To żaden problem. Wygrać 69 razy? Perwersja. Wygrać 10 razy z rzędu? To boli – rywali. Po 10 latach panowania odsłaniamy wielkiego romba tajemnicy naszych sukcesów. Style się zmieniają, a mistrzowski wzorzec trwa. Karl Lagerfeld, Władysław Bartoszewski, Kornelia Marek, Omar Bongo, Albert Sosnowski, Joanna D’Arc, Marek Koniarek – oni tym razem z nami nie zagrali.

Na końcu nie było pucharu, choć rocznica była okrągła.

Oto nasz dekalog – przepis na zwycięstwa w koszykarskich Mistrzostwach Polski Dziennikarzy:

1. Nie będziesz miał kierowników cudzych pod sobą.
2. Nie będziesz pił drinka swego bez pauzy.
3. Pamiętaj abyś dzień pompką wieńczył.
4. Czcij weteranów swoich do szaleństwa. Swojego lub ich.
Piąte, Nie wylewaj.
6. Cudzołóż, ale z przytupem.
7. Kradnij, kradnij, kradnij. Na potęgę kradnij.
8. Głoś fałszywe świadectwo o formie Niedźwiedzia swego.
9. Nie pożądaj sukcesów w drużynowym konkursie rzutów wolnych.
10. Ani żadnej nagrody, która dla króla strzelców przeznaczoną jest.
19. Barbados. Bejrut. Będzin. Brenna. Biedronka. Zegrze.
72. Smaruj dalej hipciu. Ciebie prosimy…

Na koniec tradycyjne nagrody dla mistrzów, którzy w tym roku reprezentowali barwy sportandmore.pl:

Michał Gąsiorowski – nagroda im. Grega Odena za młode oblicze i końskie zdrowie.
Michał Jędrzejkowski – nagroda im. Jurija Gagarina za kosmiczny poziom.
Rafał Juć – nagroda im. Adriana Małeckiego za potencjał i talenty we wszystkich kierunkach.
Michał Kowalski – nagroda im. Wyatta Earpa za umiejętność wyprowadzenia celnego strzału z obu rąk i nie tylko.
Kamil Kozioł – nagroda im. Antoniego Gucwińskiego za ukrycie pandy.
Mirosław Mazanec – nagroda im. Wincentego Witosa za klasę mimo wieku.
Michał Owczarek – nagroda im. Krzysztofa Hołowczyca za medialność i trzeźwość przy najważniejszych manewrach.
Piotr Szeleszczuk – nagroda im. braci K za dwa punkty, które ukradł IPN.
Tomasz Sobiech – nagrody im. Mieczysława Sędzimira Antoniego Halika za postawę godną wiecznego podróżnika bez szkockiego passportu.
Łukasz Starowieyski – nagroda im. Wojciecha Michałowicza za zdolności oratorskie oraz zorganizowanie dekodera Cyfry+.
Michał Tomasik – stołek im. Ludwika XIV za epokę panowania burbona.

To be continued.

PS

O sukcesach ekipy Sportandmore.pl szeroko rozpisuje się także lubelska prasa

 

11:05, michal.owczarek
Link Komentarze (4) »
sobota, 20 marca 2010
Mecz Gwiazd bardzo drogi. Kto zapłaci?

Na parkiecie w hali Globus, gdzie odbywał się Mecz Gwiazd, a także na koszulkach zawodników znalazły się reklamy firmy bukmacherskiej Bet-at-home. Oznacza to, że organizator meczu (czyli PLK, miasto lub jakaś firma zewnętrzna, tego w tej chwili nie wiem) łamie przepisy tzw. ustawy antyhazardowej.

W myśl uchwalonych jesienią zeszłego roku w ekspresowym tempie przepisów, które obowiązują od 1 stycznia reklama e-hazardu jest zakazana. Czyli organizator meczu umieszczając reklamy firmy bukmacherskiej naraża się na wszczęcie postępowania i ogromną karę. Ile tak mniej więcej? Kilkaset tysięcy przynajmniej.

Do tej pory Izba Celna wszczęła kilka postępowań (min. w sprawie konkursów w Zakopanem), ale do tej pory żadne rozstrzygnięcia nie zapadły, więc bukmacherzy zaczynają na przepisy nie zwracać uwagi. Jak sprawa się zakończy, nie wiadomo.

Bardzo celnie sprawę reklam na Meczu Gwiazd PLK uchwycił Michał Pacuda: Nie zmienia to faktu, że sytuacja jest kuriozalna, ponieważ Prezesem Rady Nadzorczej PLK jest Prezes PZKosz. Roman Ludwiczuk, który jest także senatorem Platformy Obywatelskiej - partii, która pod wpływem "afery hazardowej" wprowadziła ustawę zabraniającej internetowych bukmacherów.

Tu i ówdzie słychać głosy, że sprawa wkrótce albo rozejdzie się po kościach, albo Komisja Europejska przysoli karę za wprowadzenie niezgodnych z prawem UE przepisów.

A co do Meczu Gwiazd, to całkiem ok. W porównaniu z zeszłym rokiem poprawa jest ogromna. Ale o tym nie teraz...

21:21, michal.owczarek
Link Komentarze (1) »
czwartek, 18 marca 2010
Wpadka kibiców Polonii, Kamiński ma rację

Inaczej tego, co się wydarzyło w środę w hali Koło podczas meczu Polonii z Polonią 2011 nazwać nie można. Derby to dla każdego miasta wielkie święto. Sportowcy na taki mecz mobilizują się podwójnie, grają na poziomie play-off. Kibice tworzą świetną otoczkę, atmosferę wyjątkowości. Derby to coś specjalnego.

W środę kibice Polonii o tym zapomnieli. A szkoda, bo koszykarze stanęli na wysokości zadania. Były efektowne akcje, zacięta walka o każdą piłkę w powietrzu i w parterze. Celne rzuty, twarda obrona - mecz absolutnie wyjątkowy, a i stawka była "podwójna" - porażka dla Polonii 2011 oznaczała spadek.

Kibice choć pod nos dostali wyśmienite danie, zdawali się go nie zauważać. W pierwszych, jesiennych derbach kibice stworzyli rewelacyjną atmosferę, dopingowali obydwie drużyny. W środę nie dopingowali nikogo. Atmosfera była niczym ze sparingu.

- Jak gramy z Prokomem czy Anwilem i czujemy doping, to gra nam się łatwiej. W meczu z Polonią 2011 nie mamy żadnego wsparcia, a przecież prawdziwy kibic Polonii, "Czarnych Koszul", powinien wiedzieć, komu dopingować. Brakowało nam tego dopingu, graliśmy jak w teatrze - mówił po meczu trener Polonii Wojciech Kamiński (relacja z meczu tutaj).

Kammiński ma rację. Barwy, historia, tradycja, ciągłość - to Polonia Azbud jest tą prawdziwą Polonią. Rywale, Polonia 2011 nie tylko nazwą, ale też nawiązywaniem do tradycji próbuje się pod dorobek koszykarskiej Polonii podpiąć. Założyciele powstałego cztery sezony temu klubu postawili kibiców Polonii w ciężkiej sytuacji, ale reakcja prawdziwego kibica powinna być tylko jedna i oczywista. - Gdyby w Barcelonie powstała Barcelona 2011 to wszyscy wiemy, jak zareagowaliby kibice - mówił Kamiński. Kibice Polonii nie reagowali.

Problem w Warszawie w zasadzie nie istniał do momentu awansu Polonii 2011 do PLK. Latem pytałem owczesnego prezesa ligi Janusza Wierzbowskiego, czy regulamin pozwala dwóm klubom z jednego miasta na używanie niemal identycznej nazwy. - Jeśli klubom to nie przeszkadza, to liga nie będzie tego arbitralnie rozsądzać - powiedział. Klubom widać nie przeszkadzało. Kibicom widać też nie.

W środę, (tak się domyślam, bo takiej wiedzy nie mam, może ktoś wyjaśni) kibice nie dopingowali żadnej z drużyn, bo to był element protestu wobec braku fuzji latem. Można bylo jednak odnieść wrażenie, że protest jest wymierzony w gospodarza meczu - Polonię, bo doping na poprzednich derbach, gdy gospodarzem była 2011, był rewelacyjny. W środę zachowali się podobnie jak jeszcze niedawno kibice na Łazienkowskiej.

Jesienią Łukasz Cegliński pisał o rozdzieraniu "Czarnych Koszul", warto przeczytać jeszcze raz, bo temat pozostaje aktualny. Ja zgadzam się w zupełności z trenerem Kamińskim: Kibice powinni się dokładnie zastanowić, komu tak na prawdę kibicują.

Zastanowić powinni się także twórcy Polonii 2011, bo to oni w momencie założenia klubu stworzyli problem.

środa, 10 marca 2010
Czy Griszczuk rozmawiał z Gortatem? Chyba nie

Marcin Gortat na Twitterze napisał, że Igor Griszczuk, nowy trener reprezentacji Polski się z nim nie kontaktował, choć sam trener na konferencji prasowej twierdził co innego. O sprawie napisał przed chwilą Probasket.pl.

Jeśli jest rzeczywiście tak, jak twierdzi Gortat, to Griszczuk zaczął pracę w kadrze od sporego niewypału. Jeśli już pierwszego dnia, ba, w pierwszych godzinach pracy jako selekcjoner Griszczuk mija się z prawdą, to dobrym prognostykiem to nie jest.

Nie uważam, że Gortata trzeba traktować jak świętą krowę, bo gra w NBA. Ale jako zawodnik NBA, aktualnie najważniejszy element każdej naszej kadry (bez względu na trenera), należy mu się uczciwość w kontaktach z trenerem. Tego chyba dziś Griszczukowi zabrakło.

Griszczuk zaczął układać sobie relacje z zawodnikami źle. W wywiadzie dla Głosu Pomorza jeszcze przed objęciem stanowiska powiedział, że jeśli zawodnicy "nie będą mnie szanować, to nie będą grać". Na razie to trener wykazał się brakiem szacunku do zawodnika.

poniedziałek, 08 marca 2010
Wsad Gortata nr 1 w Top 10

Fenomenalny, poteżny, niesamowity - taki był wsad Marcina Gortata z początku drugiej kwarty niedzielnego meczu Magic z Lakers i zdaniem NBA.COM była to najlepsza akcja wieczoru. Polak jeszcze nigdy tak wysoko w Top 10 się nie znalazł. Wsad Gortata podczas niedzielnego meczu realizatorzy pokazywali kilka razy, nie bez powodu. Polak dostał świetne podanie od Jasona Williamsa, poleciał wysoko i zapakował nad Lamarem Odomem. Wow!

Kto nie widział live, niech zobaczy całe Top 10 i nasz numer 1 z niedzieli:

Wiem, że Marcin woli nick Polish Machine, ale ten wsad pokazał, że Polish Hammer ma swoje uzasadnienie.

 
1 , 2