Where basketball happens
Kategorie: Wszystkie | Bieganie | Koszykówka | Primera Division
RSS
niedziela, 27 marca 2011
Gortat pyta, Nash się tłumaczy

To trzeba zobaczy. Ofiara i zbrodniarz. To on rozbił najsłynniejszy polski nos. Dlaczego? Jak się z tym czuje?

Wideo z oficjalnego profilu Marcina Gortata na facebooku.

środa, 23 marca 2011
Mecz sezonu z Gortatem

Trzy dogrywki po 42 latach w LA. 276 punktów w sumie. Zaledwie 19 strat obu drużyn. Los Angeles Lakers - Phoenix Suns to najlepszy mecz tego sezonu NBA jaki widziałem. I do tego jaka gra Marcina Gortata, chyba jego najlepszy mecz w karierze. Musicie go zobaczyć. NBA League Pass, torrent, Rapidshere czy inne cudowne źródło - musicie zobaczyć ten mecz. Musicie!

Tak. Gortat miał już mecz, w którym zdobył więcej punktów. Tak. Miał już mecz, w którym zaliczył więcej zbiórek. Ale jeszcze nigdy nie był tak ważną postacią w żadnej drużynie w tak zaciętym meczu. Cyfry są solidne (53 min., 24 pkt. (9/16 z gry, 6/8 z wolnych), 16 zb., 2 bl., 1 as.), ale to jego gra była najbardziej imponująca.

W ataku robił swoje (jak się ma Steve'a Nasha za rozgrywającego, to wszystko jasne). Ale. Obrona, obrona, obrona. Pau Gasol tylko kręcił głową. Gortat świetnie za nim nadążał nogami, wyprostowany jak struna zmuszał Hiszpana do rzucania przez ręce. Pod koszem Gasolowi szło średnio, musiał odchodzić na piąty-szósty metr, wtedy miał łatwiej. Polak dobrze też schodził do pomocy, jak wtedy w  gdy zablokował Bryanta w drugiej dogrywce. Rewelacja.

Obrona to drugie imię także Granta Hilla. Widać to było w trzeciej dogrywce, gdy zabrakło go z powodu szóstego przewinienia. Niemal momentalnie kryty przez niego wcześniej Bryant trafił za trzy. W dwóch pierwszych dogrywkach, Kobe miał ogromne problemy. W meczu trafił kilka nieprawdopodobnych rzutów, ale głównie gdy Lakers budowali przewagę. Gdy "usiadł" na nim Hill, miał ciężko. Odetchnął w samej końcówce, gdzie wespół z Ronem Artestem zadali kończące ciosy.

Mecz też pokazał jak ważną postacią w Suns jest Channing Frye. Zdarzają mu się błędy, nawet w końcówkach. Ale gdyby nie jego trójki w czwartej kwarcie i dogrywkach, ten mecz skończyłby się o wiele wcześniej. Tu nie chodzi nawet o jego skuteczność, ale o to jak jego obecność otwiera przed Suns różne możliwości. Jest więcej miejsca pod koszem dla Gortata, jest możliwość "wjazdów" dla Nasha czy Cartera, jest kilka strzelb na obwodzie z Fryem w roli głównej. Nie bez przyczyny TNT pokazywała przebitki z game winnerów Frye'a z Pacers i Nets.

Kto wie, gdzie byliby Suns, gdyby Frye nie stracił tych kilkunastu dni z powodu kontuzji barku. Play-off byłoby bliżej, a tak bilans 35-34 rewelacyjny nie jest.

EDIT.

Po godzinnej przerwie dwa zdania o Lakers.

Zagrali bez Andrew Bynuma i mimo świetnej gry Lamara Odoma i przyzwoitego meczu Pau Gasola, olbrzyma pod koszem trochę im brakowało. Już nawet ze względu na sam zasięg ramion Bynum wyrwał by kilka piłek więcej, a poza tym Gasol grający jako silny skrzydłowy w ataku miałby łatwiej - gdy po przekazaniu krył go Frye, a nie jak przez większość meczu Gortat, Hiszpan od razu grał indywidualnie, kończył dość łatwo.

Bryant? Klasa. Oczywiście Grant Hill zrobił wiele by go zatrzymać. W końcówce drugiej dogrywki zrobił wszystko by Kobe nie rzucił. Udało mu się? Nie do końca. Wypychany za linię końcową Bryant, w ostatnim momencie oddał do Gasola, którego musiał faulować spóźniony Gortat. Tu winy Marcina nie ma. Bryant znalazł pół centymetra wolnego miejsca na podanie i to wykorzystał. Tylko tyle i aż tyle.

Lamar Odom - rezerwowy sezonu. Co prawda ten mecz zaczął w piątce, ale tylko z powodu zawieszenia Bynuma. Jego pojedynek z Fryem ozdobą meczu. 29 punktów, 16 zbiórek - "grube" liczby. Z drugiej strony jego głupi faul w końcówce pierwszej dogrywki mógł kosztować Lakers zwycięstwo.

Lakers momentami wyglądają rewelacyjnie, przez większość czasu bardzo dobrze. Weszli w końcówce sezonu na inny poziom. Na pierwsze miejsce na zachodzie szanse mają niewielkie, ale dwojka jest jak najbardziej realna.

wtorek, 22 marca 2011
Gortat i Suns w wyścigu o play-off. Będzie ciężko

W Magazynie NBA z Maćkiem Kwiatkowski rozmawialiśmy, w sumie po raz kolejny, ale sytuacja jest dynamiczna, o Phoenix Suns w kontekście play-off. Na blogu krótkie zobrazowanie całej sytuacji.

Na początek tabela NBA. Suns przed meczem z Lakers są na 10. miejscu na zachodzie, ale mają do rozegrania  o dwa mecze więcej niż ich rywale. Czyli lekki zapas mają. Tabela "play-off race" wygląda tak.

8. Memphis Grizzlies 39-22

9. Houston Rockets 37-34

10. Phoenix Suns 35-33

I teraz terminarz:

Grizzlies rozegrają jeszcze 11 meczów, z tego pięć na wyjeździe. Najtrudniejsi rywale: Celtics (w), Bulls (w), Spurs (d), Hornets (w i d), Blazers (w).

Rockets także rozegrają jeszcze 11 meczów, z tego też pięć na wyjeździe. Najtrudniejsi rywale: Heat (w), Spurs (d), Hornets (w), Mavericks (d).

Suns mają przed sobą jeszcze 13 meczów, z tego siedem na wyjeździe (w tym 5-meczowa seria od 3 do 10 kwietnia). Najtrudniejsi rywale: Lakers (w), Hornets (d i w), Mavericks (d i w), Thunder (d),  Suprs (w i d), Bulls (w).

Uwaga. Gdyby Suns zakończyli z takim samym bilansem jak Rockets to będą wyżej, bo wygrali serię 2:1. Jeśli Suns zakończą z takim samym bilansem jak Grizzlies, to nie zagrają w play-off, bo przegrali serię 1:2.

Najłatwiejszy terminarz z tych trzech drużyn mają Rockets, Suns, mimo że większa liczba meczów im sprzyja, kalendarz jest trudny. Jego plusem może być to, że w samej końcowce siły na play-off będą zbierać np. Spurs i zagrają bez liderów. Kto wie. Na razie przed Suns masa roboty, której raczej nikt inny za nich nie odwali - muszą wygrywać mecze, a dopiero później zastanawiać się, jak to wygląda w tabeli.

Dlaczego nie ma w tabelce Jazz? Odpowiedź w wideo.

 

Magazyn NBA. Gortat i Suns na ostatniej prostej przed play-off
poniedziałek, 21 marca 2011
Znajdź różnicę: Marcin Gortat i Liczyhrabia czy Gru

Bez wątpienia "ofens" Griffina na Gortacie był wydarzeniem niedzielnego meczu PHX z LAC, ale oglądający ten mecz na FoxSports Arizona zapewne widzieli zabawne porównanie Marcina Gortata do dwóch postaci z filmów dla dzieci. Ewidentnie widać inspiracje zczubową rubryką "Znajdź różnicę", której bohaterem Gortat już był - oto dowód.

Scott Williams uważa, że Gortat to popularny Liczyhrabia z Ulicy Sezamkowej. To porównanie nowe nie jest, już w czasach gry w Orlando Magic Polak był zestawiany z tą postacią.

Marcin Gortat

Drugie porównanie to Gortat i Gru z filmu "Jak ukraść księżyc".

Marcin Gortat

Jest podobieństwo?

Więcej o niedzielnym meczu Gortata oczywiście na Sport.pl, a od piątku w naszym koszykarskim serwisie nowość - skróty meczów NBA. Pod menu po prawej stronie jest player, gdzie możecie zobaczyć wybrane (przez NBA TV) skróty najciekawszych spotkań plus znane z NBA.com Daily Zap. Dziś jest już dostępny skrót meczu PHX@LAC.

czwartek, 17 marca 2011
Carmelo? Jaki Carmelo?

Denver Nuggets

W Denver chyba nie spodziewali się, że tak szybko zapomną o Carmelo Anthonym. Odkąd gwiazdor przeniósł się do Nowego Yorku by wspólnie z Amare Stoudemirem walczyć o mistrzostwo, jego były już zespół wygrał 9 z 11 meczów. Gracze bez większych sentymentów oddani przez Knicks doskonale wkomponowali się w układankę trenera George’a Karla, a dotychczasowi „pomagierzy Anthony’ego” dobrze czują się na pierwszym planie i wbrew pierwszym przewidywaniom, także moim, zespół nie tylko nie wypadł z najlepszej ósemki na zachodzie, ale m szanse nawet na czwarte miejsce.

Terminarz końcówki sezonu Nuggets jest niesłychanie ciekawy - dwa najbliższe mecze zagrają na Florydzie (w piątek z Magic, w sobotę z Heat), a potem zmierzą się jeszcze z całą czwórką zachodu - Spurs, Mavericks, Lakers i dwukrotnie Thunder - te mecze po prostu trzeba obejrzeć, bo Nuggets to ostatnio zespół, który po prostu „fajnie gra w kosza” Pozostali rywale ekipy z Denver to zespoły, które wygrały mniej niż połowę spotkań.

Carmelo Anthony

A co słychać o Anthony’ego? Odkąd zadomowił się w Nowym Jorku, Knicks wygrali tylko sześć z 12 meczów, przegrali trzy ostatnie, w tym dwa razy z rzędu z Pacers i scenariusz, w którym kończą sezon na siódmym miejscu i w pierwszej rundzie play-off zagrają z Bostonem lub Chicago (a tym samym jeszcze w kwietniu „pojadą na ryby”), wydaje się coraz bardziej realny.

 
1 , 2