Where basketball happens
Kategorie: Wszystkie | Bieganie | Koszykówka | Primera Division
RSS
piątek, 18 czerwca 2010
MVP powinien być Gasol

Pau Gasol

MVP finałów został wybrany Kobe Bryant, choć ja uważam, że tytuł powinien powędrować do kogoś innego. 18,6 pkt, 10,8 zb, 3,5 as, 2,6 bl - to statystyki Pau Gasola z finałowego starcia z Celtics. Hiszpan zasłużył na tytuł MVP, decyzja zapadła jednak inna .

- Bez niego nie byłoby tytułu. To wielki koszykarz - powiedział o Gasolu Kobe Bryant. Hiszpan przez dwa lata zrobił ogromny postęp. Z miękkiego zawodnika, stał się twardym wojownikiem. Pod koszami LA dzielił i rządził, Celtics na niego sposobu nie mieli.

W meczu numer siedem Lakers zagrali niesamowicie w ostatnich sześciu minutach. - I cast my Finals MVP vote for Pau Gasol. The championship was won in the final 6 minutes, and he was the Lakers' best player in that span - napisał na twitterze Chris Sheridan z ESPN. - Pau gasol for finals MVP...without him u lose - to z twittera Kevina Duranta.

To, ile Gasol daje Lakers jest nie do przecenienia. To podkoszowiec nowej generacji. Nie tylko zbiera i solidnie broni, ma świetny repertuar zagrań w ataku, ale też  ma niesamowity przegląd pola gry i świetnie odczytuje intencje obrońców. Jego asysty stanowią wartość dodaną ofensywy Lakers, niewielu jest takich graczy na świecie.

Celne typy

3 czerwca na blogu otworzyłem sondę, w której to Wy typowaliście wyniik finałów NBA. Zwycięstwo Lakers w siedmiu meczach przewidziały 32 osoby z 389 uczestników sondy, co daje 8%. Gratulacje!

W rywalizacji typerów, którą zaproponowali koledzy ze Sportandmore.pl na początku play-off wygrałem ze zdecydowaną przewagą. Już przed finałem miałem pięć punktów więcej niż kolejny typer. Finał nie mógł nic tu zmienić. W ostatniej rundzie postawiłem na zwycięstwo Lakers w sześciu meczach, pomyliłem sie niewiele. Tym bardziej cieszę się, że udało mi się ten mini-konkurs wygrać. Dokładne wyniki pewnie wkrótce pojawią się na Sportandmore.pl

środa, 16 czerwca 2010
Zbiórka - klucz do mistrzostwa NBA?

W tych finałach układa się wszystko tak, że zawsze mecz wygrywa zespół, który zdominował lub przynajmniej wygrywał walkę na tablicach. Mecz szósty potwierdził regułę. Zresztą zobaczcie sami w tabeli. Pogrubionym zespół, który zwyciężał w meczu.

Lakers-Celtics

1. 42-31

2. 39-44

3. 43-35

4. 34-41

5. 34-35

6. 52-39

7.???

Zbiórki będą kluczowym elementem w finale tym bardziej, że Celtics najprawdopodobniej będą musieli radzić sobie bez swojego podkoszowego tura - Kendricka Perkinsa. Środkowy z Bostonu, który tak dał się we znaki Pau Gasolowi w tych finałach, ma skręcony staw kolanowy i jego występ (na ten moment) stoi pod ogromnym znakiem zapytania.

A co się działo pod koszem Celtics, gdy zabrakło Perkinsa? Gasol robił co chciał - 17 punktów, 13 zbiórek, 9 asyst. 10 zbiórek miał Lamar Odom, 11 dołożył Kobe Bryant. W sumie mieli tylko pięć zebranych piłek mniej niż cała drużyna Celtics (39).

Wielki finał już za niespełna dwa dni, nie prześpijcie tego.

piątek, 11 czerwca 2010
Sensacja? Barcelona przegrywa mecz finałowy, a Real...

Trwają finały NBA, już lada moment zacznie się mundial, a w najlepszej lidze Europy, hiszpańskiej ACB rozpoczął się wielki finał. Wielki, bo Barcelona idzie po rzecz zupełnie niebywałą - czwarte trofeum w tym sezonie. Po wywalczeniu Superpucharu Hiszpanii, Pucharu Króla, Euroligi, w stolicy Katalonii liczy się tylko tytuł mistrzowski.

Na razie jest wielka niespodzianka. W pierwszym meczu Caja Laboral zupełnie zasłużenie wygrała w Palau Blaugrana 63:58. Już początek miała niezły (10:0, 18:4), ale potem do głosu doszły barcelońskie strzelby, które bombardowaniem z dystansu zmniejszały straty. W końcówce decydujące akcje przeprowadziło brazylijskie duo - Tiago Splitter, Marcelinho Huertas i Caja Laboral w fianle do trzech zwycięstw prowadzi 1:0.

Finał będzie nie mniej ciekawy niż starcie Lakers z Celtics w NBA, tym bardziej, że przez ostatnie 17 lat w finale grała albo Barcelona albo Caja Laboral (jeszcze jako TAU Ceramica). A to jest trzeci finał z rzędu, w którym oba kluby mierzą się ze sobą.

Zmiany, zmiany w Realu

O hiszpańskiej koszykówce było ostatnio na blogu niezbyt wiele, a sporo się tam dzieje. Zwłaszcza wokół Realu Madryt, który mimo zainwestowania milionów euro w zespół i trenera sezon zakończył fatalnie (zero trofeów). Teraz mówi się o wielkich transferach, o ściągnięciu z NBA Sergio Rodrigueza i Rudy'ego Fernandeza. Marca dwa dni temu pisała, że Rodriguez jest dogadany w kwestii do przejścia do Madrytu, decyzja musi zapaść na linii Real - Knicks. Fernandez jeszcze się nie zdecydował, ale nie wyklucza możliwości powrotu do Hiszpanii. Problemem jest jednak obowiązujący jeszcze dwa lata kontrakt z Blazers.

czwartek, 10 czerwca 2010
Gortat nie chce grać w kadrze?

Marcin Gortat

Na oficjalnej stronie Magic ukazał się wywiad z Marcinem Gortatem. Polak mówi m.in. o grze w reprezentacji:

"I have to probably play for my national team. I still do not know if I can play or not. I have to wait for the decision of Otis Smith and (Magic Head) Coach Stan Van Gundy. I have to talk to them about last season and talk to them about my situation for next year. I have a lot of responsibilities back in Poland. I promised to a lot of companies, foundations that I’m going to do a lot of promotional stuff, receptions and all kinds of things to help people in Poland. Besides that, I also have a lot of stuff going on with endorsers and sponsors and I have to be able to show up and perform and fulfill my obligations."


Savage: Do you want to play for your national team?
Gortat: "If I can play, I probably will, because that’s the best way to get better. But I know I have to find a month or two to sit down and work out with special coaches, who will work on my game and help me get better. That’s probably the most important thing for me as a basketball player."

Gortat tłumaczy, że chciałby uniknąć sytuacji takiej jak na początku kończącego się sezonu, gdy przez prawie dwa miesiące wracał do odpowiedniej formy.

Savage: I remember after you came back from playing with your national team last season, you said ‘It took you two months to recover.’ Is playing with them after a full season with the Magic taxing on the body?
Gortat: “It is (taxing on the body). I’m not going to lie, it is. You saw me the first two months of the season when I was totally mentally broken. I wasn’t able to play and perform at the highest level. So I am really considering quitting this year, if I am going to have the same results next year. I want to help the team and I want to be able to play from the first day and from the first game. I really don’t know what’s going to happen. I have to wait for Otis Smith’s decision and Coach Van Gundy’s decision. We’ll see what’s going to happen."

Cały wywiad znajdziecie TUTAJ.

Czy Gortat chce grać w kadrze czy nie?

Ja odnoszę wrażenie, że raczej skłania się by jednak nie grać. Sytuacja, w której nie dostałby pozwolenia na wyjazd na reprezentacje byłaby dla niego poniekąd szczęśliwa. Rozumiem jego zmęczenie, w zasadzie permanentny brak wolnego czasu i znużenie treningową szarzyzną. Dłuższe wakacje należą się każdemu. Niestety, w przypadku koszykarzy grających w NBA i jednocześnie w reprezentacji terminarz jest bardzo napięty. W tym roku jeszcze bardziej, bo kadra gra w eliminacjach, które startują na początku sierpnia, a nie jak EuroBasket - we wrześniu.

Z drugiej strony, w interesie kadry walczącej o EuroBasket jest, by Gortat się pojawił. Oczywiście, na pozycjach podkoszowych trener Igor Griszczuk wybór ma spory, ale jednak w starciach z Gruzją, Portugalią, Bułgarią i Belgią (to nasi rywale) sama obecność Gortata będzie robić różnicę.

W tej chwili jednak za wcześnie, by jednoznacznie stwierdzić: przyjedzie/nie przyjedzie lub chce/nie chce. Przede wszystkim nie wiadomo, co dalej - czy pozostanie w Orlando, a może zostanie wymieniony. I, o czym też wspomina, czy w ogóle dostanie zgodę na wyjazd na kadrę.

środa, 09 czerwca 2010
Kobe Bryant słucha tylko jego

Derek Fisher, Kobe Bryant, Los Angeles Lakers

(Fisher's) really the only one I listen to. The other guys are a bunch of young kids - powiedział po meczu numer trzy Kobe Bryant. Wspominał też o tym, jak obaj przyszli do ligi, jak grali jeden na jeden na treningach. Mówił o tym, z wielkim szacunkiem i respektem. w końcu obaj razem wiele przeszli.

Fisher znów w finałach pokazał, ile znaczy doświadczenie. Tak jak w czwartym meczu zeszłorocznych finałów, gdy to on wykonywał najważniejsze rzuty w końcówce. Tak jak w meczu numer pięć finałów konferencji wschodniej w 2004 roku przeciwko Spurs, gdy oddał zwycięski rzut choć miał tylko 0,4 sekundy.

Wczoraj też oddawał najważniejsze rzuty. 5/7 w czwartej kwarcie, 11 zdobytych punktów i kluczowa akcja 48 sekund przed końcem:

Bohater meczu. Bez dwóch zdań.

Mecz numer trzy pokazał, że play-off to czas weteranów. Początek - to przebudzenie Kevina Garnetta. Wydawało się, że on już w tych play-off nie wróci, a jednak. Świetne otwarcie meczu, Gasol i Lakers byli mocno zdziwieni. Być może KG pomogła zmiana w kryciu - częściej Gasolem zajmowali się Perkins, Davis czy Wallace. 25 punktów, wiele ważnych rzutów trafił, ale pół minuty przed końcem jego faul w ataku przeszkodził Celtics spróbować jeszcze raz wrócić do gry.

O meczu numer trzy bloguje także Łukasz Cegliński.

A relacja z meczu powinna już być na Sport.pl

 
1 , 2