Where basketball happens
Kategorie: Wszystkie | Bieganie | Koszykówka | Primera Division
RSS
poniedziałek, 14 listopada 2011
MLS przegoniła NBA i NHL

W czym? W średniej frekwencji na meczach. MLS w tej chwili jest trzecią ligą pod względem średniej liczby widzów na mecz – za MLB i NFL i 10. ligą piłkarską na świecie.

David Beckham i Thierry Henry

W tym sezonie mecze MLS oglądało na stadionach średnio 17,872 osób. To wzrost o 7,2 procent. Wystarczająco, by wyprzedzić NBA (średnia 17,323) i NHL (17,132). Tu trzeba jednak pamiętać o ograniczonej pojemności koszykarskich i hokejowych hal.
Średnia 17,872 na meczach MLS to rekord tej ligi i najwyższy wynik od świetnego debiutanckiego sezonu, gdy mecze „soccera” oglądało przeciętnie 17,406 osób.

NFL i MLB są daleko przodu. Na mecz baseballa przychodziło średnio 30,352 osób, na futbol amerykański – 66,960. Dla piłki kopanej w najbliższych latach to wyniki nieosiągalne, ale jeśli spojrzymy na czołówkę frekwencji na piłkarskich stadionach, to MLS przy utrzymaniu obecnego trendu wkrótce może wyprzedzić holenderską Eredivisie. Francuska Ligue 1 też jest w zasięgu wzroku.

Zresztą zobaczcie sami:

Bundesliga (Niemcy) - 42,690
Premier League (Anglia) - 35,283
La Liga (Hiszpania) - 29,128
Primera Division de Mexico - 26,722
Serie A (Włochy) - 24,031
Primera Division Argentina - 19,843
Ligue 1 (Francja) - 19,650
Eredivisie (Holandia) - 19,116
J League 1 (Japonia) - 18,426
MLS - 17,872
...
Ekstraklasa - 8,406

Dla porównania dodałem naszą Ekstraklasę. Do wynik średniej frekwencji w poprzednim sezonie – teraz po otwarciu stadionów w Gdańsku i Wrocławiu, wynik może być zdecydowanie lepszy. Ale do MLS chyba trochę zabraknie.

Najwięcej ludzi na trybuny przychodzi na północnym zachodzie USA – na meczach Seattle Sounders jest średnio 38,496 osób, na LA Galaxy - 23,335, a na mecze założonego zaledwie dwa lata temu Vancouver Whitecaps przychodzi 20,412 osób. Najniższa frekwencja? 11,858 – San Jose Erthquakes.

16:54, michal.owczarek
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 31 października 2011
Tauron Buffering...Liga

Na sport.pl o Tauron Basket Lidze staramy się pisać dużo i ciekawie. Wierzymy, że ta liga jest fajna, grają w niej ciekawe postaci, a mecze nie są z kategorii tych najgorszych. To nie jest najlepsza liga świata, ale jest tu i teraz. Można jej "dotknąć".

Jednak PLK od czasu do czasu strzelić w stopę sobie lubi.

Dwa tygodnie temu "pozwoliłem sobie" na totalną krytykę działań PLK w kilku obszarach. Część z Was w wątku dotyczącym PLK.TV (napisałem, że lepiej nie jest), pisała, że się mylę, bo transmisji będzie więcej, a gdzie indzie w Europie to tak nie ma, a wpadki techniczne wszędzie się zdarzają itd. itd.

Jest 31 października. Za nami 7. kolejka TBL. W PLK.tv miały zostać pokazane aż trzy mecze. Dodatkowo, w sobotę wieczorem TVP Sport transmitowała jeszcze jedno spotkanie. I co? No i nic.

Jak policzył Maciek Kwiatkowski na plk.tv miało zostać pokazanych w sumie 12 kwart, zobaczyliśmy 7. Sukces! Przecież to więcej niż połowa. Oprócz tego pokaz slajdów, ewentualnie transmisja radiowa. Albo informacja, że wideo się ładuje (magiczne słowo "buffering"). Albo nie było nic. Kto przegapił, poniżej ma screeny:
PLK

plk

Gdy już, jakimś cudem rzecz jasna, transmisja działała, to z Sopotu obraz był jak przez mgłę. We Włocławku nie udało mi się zbyt wiele zobaczyć. Relacji ze Słupska się nie czepiam, była ok.

To pokazuje tylko, że powtarzające się od początku sezonu problemy techniczne nadal nie zostały rozwiązane. Zamiast się nimi zająć, liga zwiększa liczbę transmisji. Cztery z sześciu meczów można było potencjalnie zobaczyć, trzy w PLK.tv.

Liga zamiast zadbać o jakość, wybrała ilość. Było warto? Chyba nie.  Więcej nie znaczy lepiej.

Po 7. kolejce znów mogę napisać, że projekt się nie rozwija, stoi w miejscu, bo zmiany w porównaniu z tym, co było dwa tygodnie nie dostrzegam. I wcale nie chodzi mi o to, by liga w tempie iście ekspresowym doszusowała do pozomu NBA League Pass czy ACB.tv. Mnie, podobnie chyba jak większości oglądających, naprawdę wystarczy, jeżeli bez ciągłych przerw w transmisji uda nam się zobaczyć jakiś mecz. chyba nie wymagam zbyt wiele?

PLK.tv było i jest produktem niszowym. Wartością ligi jest to, że ma regularne transmisje w TVP Sport. PLK.tv jest dla pasjonatów, kibiców, którzy tą ligą się interesują. Przez siedem kolejek przez mnożące się awarie czy wpadki liga skutecznie zniechęcała nawet tych najwytrwalszych.

Na kolejne "problemy organizacyjno-techniczne" liga pozwolić sobie nie może. Zwłaszcza, że szansę na to, by choć odrobinę swoją pozycję pa sportowym rynku poprawić ma jakiej od dawna nie miała: Bo nie gra NBA, bo 11 pierwszych kolejek zostanie rozegranych w nieco ponad miesiąc, bo jest kilku zawodników, których warto oglądać - bo potencjał jest, trzeba go wykorzystać.

PS
W Sopocie interweniował sam prezes Jakubowski, który dostał kilka telefonów, że "coś z transmisją jest nie tak". Takie wpadki jak w Sopocie i Włocławku mają się nie powtórzyć. Teraz liga jeszcze rzetelniej podejdzie do projektu plk.tv. Jak będzie? Zobaczymy... 

01:03, michal.owczarek , Koszykówka
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 24 października 2011
Jak biegać, gdy jest zimno?

Choć regularnie biegam od ponad roku, to jeszcze z czytelnikami bloga wrażeniami z biegowych tras się nie dzieliłem. Ale chyba zacznę, bo w tym roku postanowiłem nie zapadać w zimowy sen i biegać także w zimę - żeby na wiosnę nie budować formy od nowa. Blog? Element mobilizacji.

Nie wierzyłem, że "wkręcę się' w bieganie, serio. No bo to przecież nudne. Tak biec i... no właśnie nic. Do czasu startu w pierwszych zawodach - adrenalina, chęć poprawy wyników i chyba także rywalizacja z innymi - to dlatego biegam regularnie. I systematyczne treningi nabrały sensu. No bo przecież startuje się po to, by pobiec jak najlepiej.

Doświadczenie? Na razie nie wielkie. Przede wszystkim biegi na 5 i 10 km, zdarzały mi się dłuższe wybiegania (nawet 17 km), ale to ciągle mało. Maraton to na razie odległy cel. Półmaraton chciałbym przebiec na wiosnę 2012 roku. I dlatego muszę nauczyć się biegać w zimie.

Progres w stosunku wiosna - jesień spory, ale tak podobno jest na początku. Zobaczymy. Na 10 km z 52min 12sek zszedłem na 47min 45sek. Na 5 km z około 25min (dokładnie nie pamiętam) do 21min 43 sek. Ale wiem, że jeśli zimą znów ograniczę się tylko do niezbyt regularnych sportów halowych, na wiosnę trzeba będzie wszystko mozolnie odbudowywać.

Bo, że warto biegać na jesieni i w zimie, przekonywać mnie o tym nie trzeba. Nie chodzi o kwestie odzieży, ale raczej jak oddychać, gdy jest mróz i się nie przeziębić. Podpytam ekspertów, przetestuję na sobie. A może to Wy mi podpowiecie? Może lepiej "uciec" na siłownię i tam na bieżni mechanicznej "przezimować"?

Bieganie w zimnie dla mnie łatwe nie jest, przekonałem się o tym w niedzielę podczas jednych z ostatnich moich zawodów w sezonie - I mistrzostwach Agory na 5km. Agora to firma, która wydaje Gazetę Wyborczą, jeszcze. A także Sport.pl. Impreza 'zamknięta", ale zabawa super - wielkie dzięki dla Wojtka Staszewskiego, który to wszystko ogarnął.

Czas oficjalny 22min 5sek (mierzony przeze mnie był o 4 sek. lepszy:).  Ale było o wiele ciężej niż myślałem. Przede wszystkim, było zimno (ok. 5 stopni) i miałem problem z właściwym oddychaniem. Trochę za szybko zacząłem, w połowie trasy miałem kryzys, ale finisz już był ok - to zasługa biegnącego za mną TK. Przegrać nie mogłem. Ambicja.

Propsy dla Kuby Dybalskiego, który biegł w czymś takim pierwszy raz i... przebiegł. Z niezłym wynikiem. Miał całkiem zacny finisz, na którym popisał się efektownym manewrem wyprzedzania. Podobno pomogła mu Kawaleria Powietrzna.

W ogóle, 5km biegać niezbyt lubię i chyba też niezbyt umiem. Nie za bardzo wiem, czy trzeba rozkładać siły, czy może od startu ruszyć założonym tempem. Na ostatnich metrach daję zawsze z siebie wszystko, ale jeśli się biegnie cały czas dość intensywnie (jak na moje obecne możliwości), to kiedy rozpocząć finisz? Na 10km jest mi łatwiej. I rozłożyć siły, i utrzymać tempo i przycisnąć w końcówce. Tak ma wielu, "dycha" to po prostu fajny dystans. Taki akurat.

00:42, michal.owczarek , Bieganie
Link Komentarze (2) »
środa, 19 października 2011
TBL (bez)nadziei

Łukasz Cegliński w odpowiedzi na moją poprzednią notkę pisze, że nie zgadza się, że "nic się nie dzieje i nie ma nadziei, że będzie lepiej. Ja widzę na to szansę, tylko, że patrzę na nią od strony sportowej, a nie jak mój kolega - od strony promocyjnej."

Na wstępie dwie kwestie, które trzeba wyjaśnić. W swojej poprzedniej notce nie odnosiłem się do warstwy promocyjnej, a szerzej marketingowej. Różnica znaczna. Przykłady wybrałem z ostatnich dni, najbardziej widoczne. Można by je mnożyć.

Druga rzecz - kwestie sportu i marketingu w Sporcie przez duże "S" mają na siebie ogromny wpływ. Oczywistym jest, że dyscyplina bez sukcesu reprezentacji (albo nadziei na sukces, zwycięstwo w czymkolwiek nie jest wcale takie ważne) i wykorzystania największej lokomotywy, czyli Marcina Gortata, na wieki utkwi w niebycie. Chciałem uniknąć pisania o sporcie, ale by dokładnie wyjaśnić o co mi chodzi, nie mogę. Nie zrobiłem tego wcześniej, mój błąd.

Łukasz uważa, że od strony sportowej idzie ku lepszemu. Zgoda, trudno tego nie dostrzec. Choć PLK jest słabsza (jeśli chodzi o poziom występujących w niej zawodników), to bardziej wyrównana, a tym samym bardziej interesująca. Mecze są jak na razie dość zacięte, świetnie! Gra wielu Polaków, w tym sporo "koszykarskiej młodzieży". Trener reprezentacji będzie miał z czego wybierać, kadra będzie lepsza. Nadzieja na sukces sportowy jest. Ok. Jest lepiej niż było 5 lat temu - raczej tak. Ale to jest tylko jeden z dwóch filarów.

Czy to się przełoży na całościowy sukces dyscypliny? Obecna sytuacja w lidze nie przekonuje mnie, że ten sukces sportowy będzie należycie skonsumowany. Porównania do Bundesligi, MLB, Plus Ligi chybione? Łukasz pisze: "To wciąż liga, która rozwija się z myślą o pasjonatach, a nie przeciętnych kibicach, to wciąż liga, w której specjalista od marketingu zajmuje się naklejkami na boisku, a nie pozyskiwaniem pieniędzy z rynku."

Jest XXI wiek, a sport stał się gałęzią gospodarki. Specyficzną, ale jednak. Oznacza to, że musi być gotowy do walki o każdego kibica. W latach ‘90 koszykówka na sukces gotowa nie było i wkrótce szybko się skończyło. Teraz musi mozolnie odbudowywać swoją pozycję na rynku czerpiąc wzorce właśnie z lig, które prosperują. Dlaczego przykłady są chybione? Czy systemowe rozwiązania w nich zastosowane są błędne i nie przynoszą korzyści? Czy nie są one wykorzystywane w ligach aspirujących do miana profesjonalnych? Czy wprowadzenie ich do PLK byłoby błędem? PlusLiga korzystała z tych wzorców - w mniejszym lub większym stopniu, to są ogólne prawidła prowadzenia działalności sportowej/przedsiębiorstwa sportowego. Czy dobra liga w Polsce to coś więcej niż dobra liga?

PlusLiga? Mozolnie budowała swoją pozycję. Pomogły jej korzystne zmiany w przepisach dyscypliny (zmiana sposobu liczenia punktów) oraz, co by nie mówić, ograniczony zasięg odbiorców (no bo kto na świecie tak naprawdę siatkówką się interesuje). W polskiej siatkówce przez lata konstruowano system, który dziś pozwala wymieniać ją jako jedną z najlepiej zorganizowanych lig w Europie. W oparciu o najlepsze wzorce – z innych lig, przedsiębiorstw, branż. I zgodę klubów, które dostrzegły, że świat się zmienia.

Czy PLK nie może pójść tą drogą? Może. Tylko nic nie wskazuje na to, że chce. W jej działaniach nie widać systemowego podejścia. Każdy ciągnie w swoją stronę. Myśli o tym, ile może stracić dziś, a nie ile może zarobić za miesiąc.

Jeśli tej lidze zależy na razie, jak pisze Łukasz, na pasjonatach dyscypliny, to jest to podstawowy błąd. Ci przekonani do PLK już tu są. To oni właśnie w liczbie kilkunastu tysięcy (uśredniam) oglądają transmisje w TVP Sport oraz PLK TV. I będą ją oglądać jak się nic nie zmieni, a przynajmniej znaczna większość z nich. Oni po prostu lubią PLK 9i bardzo dobrze!) i tylko kataklizm może to zmienić.

Jeśli liga chce zawalczyć o przeciętnego kibica, nie może nadal siedzieć w okopach, a wyjść do ludzi. Pokazać swój produkt i przekonać, że on jest dobry. Bo liga to produkt.

To nie tylko mecze, wyniki, punkty, zbiórki, asysty itd. To fabryka emocji, to stanowi jej największą wartość. Wyrównane mecze, zacięte końcówki, pojedynki gwiazd tej ligi - jest naprawdę ciekawie w warstwie sportowej, ten sezon to potwierdza, ale trzeba umieć to sprzedać.

Na razie tego produktu nie jest w stanie „sprzedać” nawet tym, których PLK co nieco interesuje – bo dysproporcja między liczbą widzów meczów w TVP Sport czy na PLK TV, a liczbą odwiedzających plk.pl jest bardzo duża.

Jeśli, tak jak Łukasz pisze, spec od marketingu zajmuje się ową mityczną naklejką, a nie swoją pracą, to są to źle wydane pieniądze. Tej ligi nie ma kto sprzedać. A pojedyncze działania w klubach z góry skazane są na porażkę. Samemu nie są w stanie nic zdziałać.

Kluby muszą współdziałać w lidze, bo razem tworzą produkt, który ma być sprzedany. Kampania promocyjna (billboardowa) udowadnia, że po pierwsze kluby nie współdziałają, a po drugie nie mają absolutnie nic do powiedzenia. Kampania promuje li tylko sponsora, a nie ligę. A powinna sponsora poprzez ligę.

Łukasz pisze, że „lepiej potykać się w kwestiach elementarnych, ale mimo wszystko dreptać do przodu niż nie robić nic”. Ja napisałem, że "Jak ktoś potyka się w kwestiach elementarnych, to na to, że będzie lepiej, liczyć nie można". Bo potknięcia w sprawach elementarnych sprawiają, że liga drepcze, ale w miejscu. Na szczęście konkurencja (piłka ręczna, hokej) też jeszcze śpi. By obudzić się i zacząć gonić nie jest jeszcze za późno.

PS. Do „hejterów” ;), którzy przyczepili się do mojej przekoloryzowanej krytyki PLK TV. Spójrzcie całościowo – mecze są? Są. W zeszłym roku też były. Co jest nowego? Grafika – rzecz gustu. Coś więcej? No nie za bardzo. To jest ten „brak progresu”, o którym pisałem. Skrótów „meczów telewizyjnych” nie ma, materiały dodatkowe nie powstają, a przez to nie mogą być wykorzystane. Piszecie, że innych lig (zagranicznych) nie ma w aż takich ilościach w Internecie. Ale są w telewizjach, często tych ogólnodostępnych. A PLK? No właśnie.

Tagi: TBL
12:55, michal.owczarek
Link Komentarze (1) »
wtorek, 18 października 2011
Tandeciarz Basket Liga

Widzieliście nową kampanie promocyjną Tauron Basket Ligi? Nie? Oto ona:

TBL Kołobrzeg

Tak będą wyglądać billboardy przy wjazdach do miast, gdzie graja poszczególne drużyny (poniżej Kołobrzeg, zdjęciem się podzielił Iminol za co dziękujemy mu bardzo). Tu macie to samo w pełnej krasie, bez otoczenia. Dodatkowo kampanię mają obejmować reklamy w prasie oraz radiu. Co o tym wiadomo? Niewiele, komunikatu na stronie ligi nie dostrzegłem.

Podoba się Wam ten billboard? Oprócz tego, że megazadowolona jest firma Tauron, której nazwa oraz kolorystyka jest świetnie wyeksponowana, to niewiele z niej wynika. Jadąc samochodem nic poza Tauronem nie zobaczymy. Loga klubów? Słabo widoczne. Partnerzy na dole? Trzeba mieć sokoli wzrok. No i kontrolować co się na drodze dzieje. Słabo.

A ten kosmita z lewej strony z piłką Spalding w ręku - to jakaś pomyłka. Skoro owe billboardy znajdują się przy wjazdach do miast-gospodarzy TBL, to czemu nie ma na nich gwiazdy danej drużyny? Albo najlepszego Polaka? W Sopocie np. Dylewicz, w Warszawie Pamuła/Ponitka, Włocławek - Berisha itd.

Ale to nie koniec niedoróbek. Od tego sezonu oficjalną piłką TBL jest Spalding Legacy TF-1000 w kolorze brązowym. Zastąpi dotychczas używany model biało-czerwony. To dlaczego przy informacji o transmisjach/retransmisjach pokazuje się starą piłkę? (tutaj dowód) Dlaczego w stałym elemencie strony piłka na górze też jest dwukolorowa (już nie biało-czerwona, a biało-różowa, w kolorach Tauronu?).

PLK TV? Porażka. Brak progresu w porównaniu z zeszłym sezonem uważam za porażkę. Do tego ewidentne wpadki - brak transmisji z meczu AZS PW - Trefl z "przyczyn organizacyjno-technicznych", urwana transmisja z meczu Kotwica - AZS (nie zobaczyliśmy "live" prawie całej II i fragmentu III kwarty), problemy techniczne i zawieszenia się streamu w pozostałych meczach. Do tego dochodziły kłopoty ze statystykami na żywo (chyba w trzech meczach nie dało się ich zobaczyć "live"). A za nami dopiero trzy kolejki TBL (we wtorek i środę - 4.).

Do tego liga kompletnie nie wykorzystuje materiałów z meczów, które pokazuje w internecie. Czy nie można z nich zrobić skrótu? czy nie można wybrać trzech najefektowniejszych akcji? Na razie z meczów telewizyjnych, a później rozszerzyć działalność.

Jak słusznie w swoim blogu zwrócił uwagę Wojczyn "W regulaminach PLK jest m.in. nakaz udostępniania nagrań wideo z każdego spotkania. Konkretnych kar nie wskazano. Edycja: PLK poinformowała o tym, że kary jednak wskazano. 2 tys. złotych. Ciekawe, czy będą nakładane, bo na razie na plk.pl można było zobaczyć skróty mniej więcej połowy spotkań. Co z resztą? Może PLK dostaje wideo, ale zachowuje dla siebie? :)

Druga rzecz to sposób w jaki robione są skróty. A w zasadzie jego brak. Czy z zainteresowanie oglądacie skróty trwające nierzadko prawie 5 minut bez żadnego komentarza i świadomości jaki jest wynik? Co ma ten skrót pokazać - przebieg meczu, najlepsze akcje - z wideo, które widziałem, ciężko stwierdzić. NBA, Euroliga, Liga Endesa - skróty są, ale krótsze - maks. 2 minuty, bardzo rzadko dłuższe. I niemal zawsze z komentarzem. To potrafi zainteresować. Do tego są w jednym miejscu, łatwo je znaleźć. A na plk.pl? Bez komentarza.

Powiecie, że się czepiam. Że tu nie ma takich pieniędzy, nie ma możliwości, wszystkie mecze tam są w telewizji itd. itd. Liga tworząc tzw. ligę kontraktową w założeniu ma dążyć do profesjonalizacji we wszystkich aspektach. Ma wielkie wymagania, ale nie są one egzekwowane. Co więcej, liga sama w swoich działaniach cały czas udowadnia, że do profesjonalizmu jej daleko - od relacji ze swoimi korespondentami poczynając (o krucjatę w tej sprawie na swoim blogu prowadził Piotr Szeleszczuk, kto przegapił, warto kliknąć), przez to jak prezentuje swoim kibicom treści na stronie internetowej, po kampanię promocyjną.

Ładu i składu w tym niewiele. Chaos i tandeta. Liga nadal jest tylko dla kibiców fascynatów - takich jest około 300 tysięcy, może trochę więcej/mniej. Ale to nie o nich liga powinna zabiegać, a o "przeciętnych Kowalskich", pikników.  A najgorsze jest to, że i w "Gazecie Wyborczej" i na Sport.pl, ale także w innych mediach pisaliśmy o tym sporo. Efektów nie widać. Zmienia się na lepsze? Dobry żart. Jak zrobić dobrą ligę? Czerpać wzorce od tych, którym się udało. Dlaczego zarządzający TBL nie pójdą do siatkarskiej PlusLigi i nie spytają: "Co zrobiliście, że ludzie przychodzą oglądać wasze mecze?" Kilka pomysłów warto zaczerpnąć z Bundesligi, im się w ostatnich latach bardzo dobrze powodzi. Dlaczego? Przeczytajcie koniecznie wywiad Jakuba Ciastonia z Christianem Seifertem, jednym z szefów Bundesligi. Piłka nożna, owszem. Ale biznes sportowy jak każdy inny. Jak to robią w Ameryce? Przypomnę "Kiedrosport" z początku września.

Przykłady można mnożyć. Cywilizowany świat zrozumiał już, że sport to już w dużej mierze biznes. Specyficzny, ale biznes. I jeśli nie chce tkwić w niszy, musi zaproponować produkt atrakcyjny dla ogółu. Koszykówka, jako dyscyplina sportowa, jest megaatrakcyjna. Efektowna, dynamiczna, dużo rzeczy się dzieje. Tylko trzeba umieć ją sprzedać.

Ale jak ktoś potyka się w kwestiach elementarnych, to na to, że "będzie lepiej" liczyć nie można.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 69