Where basketball happens
Kategorie: Wszystkie | Bieganie | Koszykówka | Primera Division
RSS
poniedziałek, 05 grudnia 2011
Warszawa biegnie do Euro 2012

Poniżej spot, którym Warszawa chce się promować jako miasto-gospodarz Euro 2012:

Oby nikt za granicą tego nie zobaczył.

18:27, michal.owczarek , Bieganie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 października 2011
Jak biegać, gdy jest zimno?

Choć regularnie biegam od ponad roku, to jeszcze z czytelnikami bloga wrażeniami z biegowych tras się nie dzieliłem. Ale chyba zacznę, bo w tym roku postanowiłem nie zapadać w zimowy sen i biegać także w zimę - żeby na wiosnę nie budować formy od nowa. Blog? Element mobilizacji.

Nie wierzyłem, że "wkręcę się' w bieganie, serio. No bo to przecież nudne. Tak biec i... no właśnie nic. Do czasu startu w pierwszych zawodach - adrenalina, chęć poprawy wyników i chyba także rywalizacja z innymi - to dlatego biegam regularnie. I systematyczne treningi nabrały sensu. No bo przecież startuje się po to, by pobiec jak najlepiej.

Doświadczenie? Na razie nie wielkie. Przede wszystkim biegi na 5 i 10 km, zdarzały mi się dłuższe wybiegania (nawet 17 km), ale to ciągle mało. Maraton to na razie odległy cel. Półmaraton chciałbym przebiec na wiosnę 2012 roku. I dlatego muszę nauczyć się biegać w zimie.

Progres w stosunku wiosna - jesień spory, ale tak podobno jest na początku. Zobaczymy. Na 10 km z 52min 12sek zszedłem na 47min 45sek. Na 5 km z około 25min (dokładnie nie pamiętam) do 21min 43 sek. Ale wiem, że jeśli zimą znów ograniczę się tylko do niezbyt regularnych sportów halowych, na wiosnę trzeba będzie wszystko mozolnie odbudowywać.

Bo, że warto biegać na jesieni i w zimie, przekonywać mnie o tym nie trzeba. Nie chodzi o kwestie odzieży, ale raczej jak oddychać, gdy jest mróz i się nie przeziębić. Podpytam ekspertów, przetestuję na sobie. A może to Wy mi podpowiecie? Może lepiej "uciec" na siłownię i tam na bieżni mechanicznej "przezimować"?

Bieganie w zimnie dla mnie łatwe nie jest, przekonałem się o tym w niedzielę podczas jednych z ostatnich moich zawodów w sezonie - I mistrzostwach Agory na 5km. Agora to firma, która wydaje Gazetę Wyborczą, jeszcze. A także Sport.pl. Impreza 'zamknięta", ale zabawa super - wielkie dzięki dla Wojtka Staszewskiego, który to wszystko ogarnął.

Czas oficjalny 22min 5sek (mierzony przeze mnie był o 4 sek. lepszy:).  Ale było o wiele ciężej niż myślałem. Przede wszystkim, było zimno (ok. 5 stopni) i miałem problem z właściwym oddychaniem. Trochę za szybko zacząłem, w połowie trasy miałem kryzys, ale finisz już był ok - to zasługa biegnącego za mną TK. Przegrać nie mogłem. Ambicja.

Propsy dla Kuby Dybalskiego, który biegł w czymś takim pierwszy raz i... przebiegł. Z niezłym wynikiem. Miał całkiem zacny finisz, na którym popisał się efektownym manewrem wyprzedzania. Podobno pomogła mu Kawaleria Powietrzna.

W ogóle, 5km biegać niezbyt lubię i chyba też niezbyt umiem. Nie za bardzo wiem, czy trzeba rozkładać siły, czy może od startu ruszyć założonym tempem. Na ostatnich metrach daję zawsze z siebie wszystko, ale jeśli się biegnie cały czas dość intensywnie (jak na moje obecne możliwości), to kiedy rozpocząć finisz? Na 10km jest mi łatwiej. I rozłożyć siły, i utrzymać tempo i przycisnąć w końcówce. Tak ma wielu, "dycha" to po prostu fajny dystans. Taki akurat.

00:42, michal.owczarek , Bieganie
Link Komentarze (2) »